Zilch to dość nietypowe słowo, którego pochodzenia nie udało mi się ustalić. Po angielsku ma kilka znaczeń, a w języku polskim można je przetłumaczyć jako “nie”, “żadne” i “nic”.

 

I tym właśnie dla mnie był jeden z nowych składanych noży marki Gerber. Mały, tani, ze słabej stali, plastikowy. Mając możliwość noszenia w kieszeni ostrza z nowoczesnej super stali, ten maluszek był po prostu byle jaki. Jednak zmusiłem się. Wylądował w miejscu od dawna grzanym przez stal S30V, CPM20CV i VG10. Nagle wielkość stała się wystarczająca, mała waga dodatkowym plusem, plastikowe okładziny nie przeszkadzały, a budżetowa stal sprawdziła się w codziennej pracy. W kolejnych dniach stałem się fanem noża, którego cena oscyluje około 100zł. I to nie żaden RAT, Sanrenmu czy Boker. Panie i Panowie, Cykl Inside Out przedstawia nóż Gerber Gear Zilch!

Wygląd i specyfikacja

Nóż Gerber Zilch to kompaktowy, lekki nóż przeznaczony do codziennego użytku i ogólnego EDC. Wymiary 105 na 20 milimetrów gwarantują, że zmieści się do każdej męskiej i damskiej kieszeni, a waga poniżej 62g spowoduje, że zaraz po umieszczeniu go w tej kieszeni po prostu o nim zapomnimy. Rękojeść została wykonana z włókna szklanego z domieszką nylonu, na którą naniesiono fakturę przypominającą rybie łuski. Każda z tych łusek jest dodatkowo lekko chropowata. Dzięki temu zabiegowi otrzymaliśmy bardzo pewny chwyt w suchej i spoconej dłoni oraz w rękawiczkach. Jak już mówimy o obudowie, to muszę wspomnieć o dwóch szczegółach, które zwróciły moją uwagę. Po pierwsze - zazwyczaj grzbiet rękojeści noża jest nudny. Mamy pustą przestrzeń pomiędzy okładzinami oraz kilka tulejek, w które są wkręcone śruby. W droższych nożach pojawiają się ozdobne baryłki zamiast tulejek oraz backspacery z różnych materiałów.

Tu mamy coś, co Gerber nazwał Unique Spine Design. Okładziny nachodzą na siebie, tworząc coś na wzór “kręgosłupa”. Dodatkowo mamy dwie baryłki zamiast tulejek (przypominam - cena noża to około 100zł). Drugim raczej niespotykanym szczegółem w tym przedziale kwotowym jest ozdobienie listka blokady (liner lock), tak by wyglądem zgrywał się z rybimi łuskami na rękojeści. Niespełna ośmiocentymetrowe ostrze ze stali 7Cr zostało wyposażone w obustronny kołek oraz wycięcie pozwalające na otwarcie noża paznokciem. I szczerze tego się bałem najbardziej. Budżetowa stal Cr7 to w założeniu materiał gorszy niż stal 440. Jednak jakie było moje zdziwienie, kiedy nóż po pierwszym tygodniu opierał się materiałom, jakie kroił. Szybkie podostrzenie na białych prętach Spyderco i znów golił. Kolejny tydzień to już “ciężka praca” dla takiego maluszka. Kroił papier, opakowania plastikowe, paski zaciskowe, grube trytytki oraz podwójne kartony. Przy tych ostatnich potrafił się tak zgrzać, że parzył. I szczerze - właśnie sprawdziłem, nie goli, ale kartkę tnie bez problemu. Brak szczerb czy wyłamań KT. Samo ostrze jest pokryte delikatnym Stone Washem, które zakrywa większość zarysowań oraz warto dodać, że stal, z jakiej zostało wykonane, jest właściwie nierdzewna.

Kilka słów o mechanice.

Mechanika w nożach budżetowych to temat dość teoretyczny. Jakaś tam jest, ale nie należy spodziewać się cudów. Gerber Zilch to zdecydowany wyjątek. Nóż po wyjęciu z pudełka ładnie klika przy otwarciu kciukiem. Kulka detenta dobrze trzyma zamknięte ostrze i pozwala na pewne wystrzelenie go przy otwarciu. Listek blokady zapada do połowy i pewnie blokuje otwarty nóż. Blade play pionowy po 4 tygodniach testów nie występuje, poziomy jest lekko wyczuwalny. Pozwoliłem sobie wykonać test wytrzymałości blokady polegający na uderzaniu grzbietem otwartego noża o płaską powierzchnię w celu przełamania blokady. Pięć dość mocnych uderzeń nie spowodowało żadnych zmian w działaniu Liner Locka.

Dodam jeszcze, że w sztuce testowej, jak i mojej prywatnej ostrze jest niemal idealnie wycentrowane, a szlif jest wyprowadzony bardzo starannie.

Gerber Zilch Inside Out

Czas na rozkręcenie Zilcha i sprawdzenie, czy po 4 tygodniach pracy wnętrze tak samo zaskakuje, jak z zewnątrz. Tu wychodzi na jaw niższa jakość produktu i chyba największy minus. Odkręcenie 5 śrubek zajęło mi ponad 40 minut. Zacząłem od klipsa. Kluczem torx w rozmiarze T6 odkręciłem pierwszą śrubę, ale druga nie drgnęła. Próbowałem wykręcić śruby trzymające okładziny i ku mojemu zdziwieniu niektóre pasowały do klucza T6, a inne do T7. I znów jedna się odkręciła, a reszta nie chciała puścić. Pivot podczas odkręcania ruszał się i wymagał zastosowania kluczy z obu stron na raz. Zilch trafił na leżakowanie do gorącej wody na kilka minut. Po tym zabiegu wszystkie śruby puściły. Najpierw klips, a następnie wszystkie od okładzin. Pod spodem mamy stalową “klatkę”, w której jest osadzone ostrze. Sama głownia ślizga się na podkładkach. Nie są wykonane z teflonu ani mosiądzu. Są ciemne i magnes ich nie przyciąga. Poszczególne elementy są wykonane starannie, nie posiadają nadlewek czy ostrych krawędzi. Gwinty trzymające śrubki klipsa są wykonane z mosiądzu i wtopione w tworzywo. Powierzchnie ostrza, które pracują z blokadą, nie posiadają wykruszeń czy innych uszkodzeń. Podobnie jak powierzchnia, po której wędruje kulka detenta - a przyznam, że nóż nie raz sobie klikał po kilkanaście minut.

Składanie noża jak zawsze - w przeciwną stronę. Najpierw czyszczenie gwintów z zastosowanego przez producenta kleju, nałożenie własnego - niebieskiego i odpowiednia regulacja pivota. Podkładek nie ruszałem, ostrze i tak pracuje bardzo lekko. I to wszystko. Zilch jest gotowy do dalszej pracy.

Podsumowanie.

Dla mnie Gerber Zilch to wielkie ŁAŁ! Nóż codziennego użytku za niewiele ponad 100zl, wykonany bardzo starannie, z dobrą mechaniką i wystarczającą, budżetową stalą. Stosunkowo niewielka cena pozwala na mniejsze przejmowanie się ewentualnymi uszkodzeniami oraz możliwością zgubienia (a wiem, że dla niektórych naszych klientów to duży plus). Osobiście bardzo polecam zakupić i przetestować w swoim EDC , ale nie polecam go rozbierać. Zrobiłem to za Was.

Zapraszamy na www.arobron.pl

Mateusz Sułek

W tematach militarnych i sprzętowych od zawsze, w branży od 15 lat. Prywatnie, lubi wiedzieć coś o wszystkim i wszystko o czymś. Fan muzyki z lat 60-70, aspirujący bloger.

Komentarze (0)

Brak komentarzy w tym momencie.

Nowy komentarz

Odpowiadasz na komentarz

Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Rozumiem Więcej informacji Odrzuć